Wszystkie dotychczasowe wpisy poświęcone były językowi hiszpańskiemu, dlatego też nadszedł czas, aby opowiedzieć Wam trochę o hiszpańskich zwyczajach i o tym jak się tutaj mieszka 😊 Zapraszam do lektury!

W hiszpańskim domu butów się nie ściąga

Jeżeli idziesz do Hiszpana w gości, nie musisz ściągać butów. Nawet jeśli na zewnątrz pada, wystarczy przetrzeć je o wycieraczkę. Oczywiście nie oznacza to, że Hiszpanie chodzą po swoim domu przez cały dzień w butach i zdejmują je tylko jak idą spać 😀 Oni też mają coś takiego jak kapcie 😉

Nawet obcojęzycznym słowom nadajmy hiszpański charakter!

Kiedy zaczęłam mieć kontakt z Hiszpanami, zdziwiło mnie to, w jaki sposób nadają obcojęzycznym słowom hiszpański charakter. My Polacy na płytę DVD mówimy po prostu di wi di, nikt nie mówi de fał de. Natomiast dla Hiszpana jest to de uve de. Tak samo sprawa wygląda z GPS. U nas powie się dżi pi es, w Hiszpanii ge pe ese. Nawet kiedy rozmawiasz o zespole The Beatles po hiszpańsku, rodzajnik „the” zostanie zamieniony na „los” i pytanie czy lubisz The Beatles będzie brzmiało „¿Te gustan los Beatles?”.

Do klubu nie ma się co spieszyć

Jeżeli na potańcówkę w Hiszpanii masz zamiar wyjść ok. 23, nie licz na to, że zastaniesz tam dzikie tłumy. No chyba, że chcesz, żeby cały parkiet należał do Ciebie 😊. Hiszpanie do klubu wychodzą dopiero około 2 w nocy. Ze swoimi znajomymi spotykają się jednak wcześniej. Zazwyczaj wygląda to tak, że idą do knajpki na kolację (w Hiszpanii kolacje je się ok. godziny 22), a następnie odwiedzają kilka barów, w których zamawiają napoje alkoholowe. Po tym wszystkim dopiero jest czas na potańcówkę 😊

Całuski na przywitanie

Ktoś właśnie zapoznał Cię z Hiszpanem i dziwisz się, że zamiast wyciągniętej ręki, dostałaś buziaka w każdy policzek? Nie, to nie znaczy, że Twój nowy znajomy pozwala sobie na zbyt wiele. W Hiszpanii tak właśnie to wygląda. Jeżeli jesteś kobietą i poznajesz Hiszpankę lub Hiszpana, szykuj się na dwa buziaki w policzek. Jeżeli jesteś mężczyzną, możesz liczyć na całusa od nowo poznanej Hiszpanki, ale Hiszpan wyciągnie już do Ciebie rękę 😉 Oczywiście nie wygląda to tak tylko w przypadku osób, które dopiero co poznajemy, bo z naszymi znajomymi również witamy się w ten sposób. Czy mężczyźni zawsze podają sobie tylko rękę? Niekoniecznie, bo jeżeli jest to rodzina, to jak najbardziej możemy zobaczyć Hiszpana całującego w policzek swojego tatę, dziadka czy wujka.

Jak to jest z ogrzewaniem?

Wielokrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że w Hiszpanii nie ma ogrzewania. Owszem, w niektórych rejonach faktycznie go nie ma, ale nie możemy tutaj mówić o całej Hiszpanii.

Na północy kraju jest o wiele zimniej niż na południu, dlatego też np. w Kraju Basków, Kantabrii czy Kastylii i León w mieszkaniach jest centralne ogrzewanie. Sama regularnie od lat bywam w Burgos (Kastylia i León) i zapewniam Was, że w mieszkaniach jest tam ciepło. Ciężko byłoby wytrzymać bez ogrzewania biorąc pod uwagę to, że lato naprawdę trwa tam tylko 2 miesiące, a w grudniu jest za dnia ok. 7 stopni. Inaczej sprawa wygląda w Andaluzji, gdzie w większości mieszkań można jedynie pomarzyć o ogrzewaniu (chociaż słyszałam, że zdarzają się w nowym budownictwie, zwłaszcza w chłodniejszych miastach). Lato trwa tutaj zdecydowanie dłużej, a w grudniu temperatura np. w Granadzie to zazwyczaj około 15 stopni w słońcu (może być też chłodniej, ale ostatnio dochodziła nawet do 20 stopni). Wiem, że brzmi to idealnie, ale prawda jest taka, że noce i poranki są tu strasznie chłodne. Do pracy wychodzę w zimowej kurtce (bo jak się ubrać przy 4 stopniach?), a po południu zazwyczaj nie jest mi już potrzebna 😀 W domu trzeba się ratować przenośnym grzejnikiem, bo bywa tak, że w nocy temperatura spada do zera, więc bez ogrzewania jest naprawdę ciężko.

Co to jest ta cucaracha?

Nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę o moim największym koszmarze, ale jak widać nadszedł ten moment 😊 Po mojej przeprowadzce do Hiszpanii zrozumiałam, że nie tylko ludzie uwielbiają ciepło. Co prawda już wcześniej podczas moich pobytów w Maladze, widywałam wieczorami jakieś ogromne czerwono-brązowe potwory na zewnątrz, ale póki nie stawały na mojej drodze, odwracałam głowę w drugą stronę i szybko o nich zapominałam. Ten wielki owad po hiszpańsku to cucaracha, po polsku karaluch. W Polsce karaluchy kojarzą nam się z brudem, więc chciałabym zaznaczyć, że wszystkie hiszpańskie miasta, które odwiedziłam były czyściutkie (ulice są regularnie sprzątane), a karaluchy żyją sobie tutaj, ponieważ klimat jest dla nich idealny (a jak jeszcze oprócz ciepełka jest morze, to w ogóle full wypas :D). Najwięcej kukaraczy możemy spotkać w lato i najgorsze jest to, że pomimo tego, że są wielkie (ok. 5 cm + bardzo długie czułka) potrafią wcisnąć się w najmniejszą szparę. I tak oto idąc wieczorem do łazienki, możesz natknąć się na takiego potworka w swoim mieszkaniu 😀 Zdjęć nie będę dodawać, ponieważ nie chcę uprzykrzać życia swoim czytelnikom (ten widok naprawdę nie należy do najprzyjemniejszych), ale jeżeli ktoś chce wiedzieć jak taki karaluszek wygląda to może wpisać w internetach „karaluch amerykański” i będzie wszystko jasne 😊

Z racji tego, że post wyszedł mi dłuższy niż się spodziewałam, postanowiłam podzielić go na kilka części. Co jakiś czas będą pojawiały się takie wpisy o życiu w Hiszpanii i hiszpańskich zwyczajach (a o tym można pisać i pisać 😉), więc zapraszam do regularnego zaglądania na bloga.

Dziękuję za uwagę no i karaluchy pod poduchy 😊

Photo by Piero Istrice on Unsplash